Miałam ambitny plan pisać częściej i jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa :) Ale ostatni tydzień był trochę nerwowy, musiałam pobiegać po lekarzach, porobić badania i w efekcie okazało się, że mam kamicę nerkową - mały (na szczęście) kamyczek na nerce, z którego osypuje się piasek. To dobra wiadomość, bo jeśli nie będzie rósł tylko się kruszył to obejdzie się bez rozbijania ultradźwiękami. Muszę tylko dużo pić, żeby wypłukiwać osad i powinno być ok, choć czasem może boleć. W ramach odstresowania, ze zdwojoną energią (chyba mi wena na jesień wróciła) siadłam i hurtowo poczyniłam mineralne bransoletki - proste, takie jak lubię najbardziej :) Uwaga - dużo fotek !
Jesienne chłody dają się powoli we znaki. Nawet, jeśli dzień jest jeszcze ciepły, to wieczory i noce już zimniejsze. Wyciągnęlam z szafy mój ukochany swetr, a w domu pojawił się nowy sweterkowy kominek na woski oraz kupiony na przecenie pojemnik na pledy. Jesteśmy wstępnie przygotowani do jesieni :) Buziaczki !
